Ty te moesz mie wasn wizytwk...
tutaj powinno być logo...


Polski
No i w końcu mi się udało, wymyśliłem.
Jestem Geniuszem
Wymyśliłem forme jak przyciągne słońce do ziemi.

Niemiecki
Nun, schließlich habe ich, kam ich mit.
Ich bin ein Genie
Ich erfand eine Form wie die Sonne auf die Erde zu gewinnen.

Angielski
Well, finally I did, I came up with.
I am a genius
I invented a form as to attract the sun to the earth.


Rosyjski
Ну, наконец, я сделал, я придумал!
Я гений
Я придумал форму для привлечения Солнца до Земли.






Naszą wizytówkę
odwiedzono łącznie:
3285 razy

LINK do SMS-ow


POSLUCHAJ SOBIE RADIA http://www.tvs.pl/radio/



Pooglądac tez morzesz tego
http://www.youtube.com/

Czytajac posluchaj:
http://www.youtube.com/watch?v=Ow_o78zjo14&NR=1&feature=fvwp

I zacznij myslec pozytywnie



pozdrawiam wszystkich


Łańcuszek (nie)szczęścia
Recesji winne są kobiety

Gdyby nie nasze umiłowanie do butów kupowanych pod kolor cieni do powiek, zapachowych świec po 25 euro każda, zabiegów ozonowych na włosy pięć razy w tygodniu i przemożnej potrzeby kupienia choćby jednej kiecki przy okazji każdej wizyty na Grafton Street, wszystko byłoby dobrze.

A tak, wydawałyśmy więcej, niż mamy, posiłkując się kartami kredytowymi lub finansowym wsparciem naszych partnerów/chłopaków/kochanków. A ci, biedulki, pracowali ciężej i więcej, byle tylko być w stanie zaspokoić nasze niekończące się zachcianki. Ale jak to z zachciankami bywa, apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc i nasi wspaniałomyślni sponsorzy zaciągali kolejne kredyty, inwestowali oszczędności w ryzykowne obligacje i chwytali się kolejnych chłopięcych gadżetów, szybszych samochodów i jeszcze droższych telefonów komórkowych, byle tylko podtrzymać swój status macho w oczach naszych i sąsiadów.


Poza tym, zabieramy pracę naszym nieszczęśliwym, zwolnionym na skutek redukcji zatrudnienia, mężczyznom. Gdyby tak nagle kobiety zrezygnowały ze swoich posad, problem bezrobocia znikłby jak pod dotknięciem czarodziejskiej różdżki – pan domu pracowałby i przynosił pieniądze, a cnotliwa i dobrotliwa żona dbała o ciepło domowego ogniska, gotowała zdrowe obiady i samodzielnie (bez wyręczania się horrendalnie drogimi przedszkolankami!) chowała rumiane dziatki. Miałaby też zapewne dość czasu, by z resztek starych zasłon szyć gustowne kapy na fotele, odmieniając w ten sposób – za darmo! – wygląd saloniku. Mogłaby też poświęcić się uprawie ogrodu, wspomagając tym walkę z globalnym ociepleniem i dziurą w budżecie domowym.

Mając cały dzień do dyspozycji, kobieta taka mogłaby też odkrywać uroki własnoręcznego wypieku ciast, produkcji – ekologicznych! – kosmetyków z oliwy i żółtek oraz pasteryzowania soków i kompotów. Odpadłby też problem kupowania nowych ubrań, fryzjerów i tych wszystkich bredni z kosmetyczkami i salonami masażu – po domu można wszak chodzić w szlafroku, i tak nikt nie widzi. Będąc na miejscu, nie miałaby potrzeby prowadzenia samochodu, dzięki czemu liliową toyotę można by wstawić do komisu, a garaż przerobić i podnająć jakimś imigrantom, którzy też pewnie szukają tańszych opcji na mieszkanie, zwłaszcza, kiedy przelewy z Social Welfare Office tak nieznośnie się opóźniają.

Na koniec dnia zaś, wypoczęte i pachnące, domowe kobiety mogłyby z czułością rozmasowywać strapione skronie dzielnych mężczyzn, którzy w biurach i na budowach walczą z hydrą globalnego kryzysu, dostarczając im (mężczyznom, nie hydrom) uciech cielesnych i rozpraszając zmartwienia lekką rozmową.

Świat może stać się lepszy. Koniec recesji jest bliski. Wytrwajmy.


Przeczytalo łącznie:
25432213 razy do dnia 01.01.2011
A od dnia 5.08.2011
src="http://c.andyhoppe.com/1312539274" style="border:none" alt="Besucherzaehler" />

My zawsze będziemy poprawiać po innych.

 
 
 
 


e-mail: , www: